Windows na Linuksie, czyli VirtualBox

Mimo iż bardzo nie lubię systemu Windows we wszelkich jego odmianach, od czasu do czasu jestem zmuszony z niego skorzystać nawet na własnym komputerze. Na ogół potrzebuję sprawdzić, jak jakąś stronę renderuje IE. Pomocny tu bywa co prawda projekt IEs4Linux, jednak słabo obsługuje on najnowsze wersje tej niby-przeglądarki, a na dodatek nie potrafi jej zmusić do obsługi filtrów CSS. Pozostaje zatem uruchomienie IE w jego natywnym środowisku. Jako że z dostępem do Windowsa nie mam problemu, bo mogę legalnie pobrać chociażby XP z uczelnianego MSDNAA, miałem go zainstalowanego na starym laptopie. Trudno jednak mówić o wygodzie pracy, gdy swoje ulubione środowisko pracy ma się na Linuksie, a co jakiś czas trzeba zrestartować komputer, by podejrzeć efekty pracy w Windows.

Zastanawiałem się kiedyś nad instalacją Windowsa na wirtualnej maszynie, zawsze jednak miałem to rozwiązanie za skomplikowane i mało wydajne. Wczoraj jednak postanowiłem w końcu spróbować VirtualBoksa. Okazało się, że zadanie jest nad podziw proste.

Zacząłem od instalacji programu na moim Arch Linuksie. Do wyboru mamy tu wersję OSE (Open Source Edition) na licencji GPL i zamkniętą na licencji PUEL (VirtualBox Personal Use and Evaluation License). Ponieważ nawet do uruchamiania Windowsa wolę korzystać z otwartych narzędzi, zainstalowałem pakiety z -ose w nazwie (rejestrację pominąłem). Oznaczało to przede wszystkim brak wsparcia dla USB.

Na anglojęzycznym wiki Archa można znaleźć opis instalacji. Jak zwykle, okazało się, że rzecz ma się nieco inaczej niż we wszelkich HOWTO.

Owszem, po zainstalowaniu zacząłem od dopisania się do odpowiedniej grupy i przygotowania modułu jądra:

# gpasswd -a użytkownik vboxusers
# modprobe vboxdrv

Dopisałem też moduł do rc.conf:

MODULES=(... vboxdrv ...)

Konfiguracja sieci okazała się jednak zbędna, gdyż po utworzeniu wirtualnej maszyny w zakładce Network miałem już skonfigurowany i działający Adapter 1.

Samo zaś utworzenie maszyny jest bardzo proste. Zacząłem od wymazania partycji z preinstalowanym na moim komputerze Windows Vista (kamień spadł mi z serca, a raczej zamulacz z dysku) i utworzenia za pomocą gparted partycji ext3. Partycję podmontowałem w /var/matrix, dodając wpis do /etc/fstab:

UUID=579fba11-e631-4f2b-94b7-e86ea724272d /var/matrix ext3 defaults 0 1

Skorzystałem z UUID, gdyż uważam to za dobry nawyk, uniezależniający nas od automatycznej numeracji dysków w systemie. Co prawda, nasz podstawowy dysk prawie na pewno pozostanie zawsze /dev/sda czy /dev/hda, ale wydanie polecenia ls -l /dev/disk/by-uuid i odczytanie potrzebnego UUID zajmuje przecież tylko chwilę.

Teraz pozostaje zmienić uprawnienia

# chown :vboxusers /var/matrix
# chmod g+w /var/matrix

i uruchomić VirtualBoksa, by zmodyfikować ścieżki (File -> Preferences -> General). Oczywiście, możemy całą tę zabawę z partycjami pominąć i budować środowiska na przykład w naszym katalogu domowym. Ja jednak wolałem skorzystać z marnującej się dotąd partycji.

Teraz klikamy na New i tworzymy wirtualną maszynę. Dla Windows XP przeznaczyłem 10GB dynamicznie przydzielanego dysku, 512MB RAM i 16MB pamięci video. Jako Host Audio Driver wybrałem ALSA.

Instalacja systemu nie wymaga żadnych szczególnych zabiegów. Do napędu wkładamy płytę instalacyjną, uruchamiamy wirtualną maszynę i przystępujemy do dzieła.

U mnie obeszło się bez problemów, jednak po uruchomieniu Windowsa, byłem trochę zniesmaczony niedostatkami wersji OSE VirtualBoksa. Najbardziej irytowała mnie myszka, którą trzeba było przełączać między oknem VirtualBoksa a resztą pulpitu. Do tego nie mogłem zmusić Linuksa i Windowsa do współdzielenia plików i schowka, a po przejściu do trybu Fullscreen rozdzielczość nie chciała się automatycznie zwiększać. Doinstalowałem więc pakiet virtualbox-additions, który zawiera obraz VBoxGuestAdditions.iso. Przy tej okazji okazało się, że licencja PUEL jest bardzo liberalna, zwłaszcza w zakresie rozumienia pojęcia personal use (szczegóły w Licensnig FAQ).

Gdy wspomniany dodatek mamy już zainstalowany, klikamy Devices -> Install Guest Additions. Rozpocznie się proces instalacji oprogramowania dla Windows. Odtąd komfort pracy powinien wzrosnąć.

Dostajemy także możliwość prostego współdzielenia katalogów. Tworzymy sobie katalog, np. /var/matrix/Share. Po wyłączeniu maszyny klikamy na Settings w głównym oknie VirtualBoksa i przechodzimy do zakładki Shared Folders, gdzie dodajemy nasz katalog. Teraz włączamy maszynę i dodajemy udział \\vboxsvr\Share w Mój komputer -> Narzędzia -> Mapuj dysk sieciowy.

Na koniec dodam, że korzystam z Intel Core 2 Duo 2,1GHz i 2GB RAM. Przy tych parametrach wirtualizacja działa bardzo sprawnie.

No i screenshot:

Windows XP na Arch Linux w VirtualBox

Komentarzy: 2 do „Windows na Linuksie, czyli VirtualBox“

  1. Korki komentuje:

    Jak się przełączyć w tym virtualboxie spowrotem do Windowsa?

  2. vmario komentuje:

    Nie rozumiem pytania: jak to z powrotem do Windowsa? Przecież to właśnie w VB jest uruchomiony Windows. Chyba, że u Ciebie „na zewnątrz” też jest Windows i chcesz po prostu wyjść z okna VB? Może powinieneś spróbować wcisnąć prawy Ctrl?

Dodawanie komentarzy

XHTML: Możesz używać tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <pre lang="" line="" escaped="">