Lednica 2007 – „Poślij nas!”

Mija już kilka tygodni od spotkania na lednickich polach. Spotkania… hmmm… Pośród tylu tysięcy ludzi jednak momentami bardzo intymnego spotkania sam na sam z Bogiem. To coś naprawdę wyjątkowego przez świadomość, że raz w roku o. Jan Góra gromadzi nas na najbardziej niezwykłej uczcie. Nie brak tu śpiewu, tańca, nie brak modlitwy, skupienia i Chrystusa, który znajduje tak wiele serc, czekających z niecierpliwością, aż ktoś w końcu rozwikła te wszystkie zagadki, ukoi smutek, ugasi gniew i powie: „Kocham cię takiego, jakim jesteś. Chcę jednak, byś poszedł za mną, stał się podobny do mnie w Miłości. Nie chcę ci nic zabrać, a tylko dać – Siebie”.

Jasne, to nie jest magia. Nie przyjeżdżasz z Lednicy całkiem nowy. To nie jest spotkanie, które ma na celu rozwiązanie wszystkich twoich problemów. Niemniej jest to bardzo ważny krok na drodze do lepszego siebie. Wiesz, kiedy widzisz dookoła tylu ludzi tak do ciebie podobnych, a później czujesz, że On i tak cię odnalazł, zatrzymał się i położył rękę na twoim ramieniu, to zaczynasz inaczej myśleć. Wreszcie widzisz, że masz jakąś konkretną rolę do odegrania w tym świecie, że Jezus cię potrzebuje właśnie teraz.

To później procentuje. Wracasz znów w tę nibyszarą codzienność, ale w końcu coś ci przypomina. Byłeś tam. Coś sobie obiecałeś. Chciałeś wybaczać, znów unosisz się w gniewie. Chciałeś wyciągnąć rękę, znów zamknąłeś się w sobie. Ale przecież można inaczej. Tylko trzeba tej siły, która podtrzymywała cię tamtej nocy… Ona tam została? Nie – Jezus nie został sam na pustym polu. On wrócił razem z tobą.

Bonus

Oczywiście, ETI na Lednicy oznacza jakieś zamieszanie, a było nas kilkoro tego roku. O co chodzi?

Głównym symbolem, rekwizytem, który rozdajemy, jest chusta Jana Pawła II. Osobiście kojarzę ją ze słowami: „Musicie być mocniejsi niż warunki, w których przyszło wam żyć”. Papież pokonywał tą chustą słabość i szedł do przodu. Dlatego chcę powiedzieć młodzieży: Wytrzyjcie czoło. Zacznijcie myśleć na nowo. Wytrzyjcie oczy. Zobaczcie świat na nowo. Wytrzyjcie nos i weźcie głęboki oddech. Wytrzyjcie usta i znajdźcie słowa miłości. Wytrzyjcie uszy, a usłyszycie słowo Boże. Wytrzyjcie twarz – jesteście nowymi ludźmi.

o. Jan W. Góra

Zdjęcie Kuby w akcji

No więc wykonaliśmy z Sylwią te symboliczne gesty, po czym mieliśmy udać się do najbliższego kapłana, by nas z tą chustą posłał między ludzi. Tego roku nasz ksiądz nie mógł z nami przyjechać, ale Sylwia zadbała, by wziąć dla niego laskę pasterską, jaką otrzymali kapłani na tegorocznej Lednicy. Laską zaopiekował się Kuba. Krótko przystrzyżony Kuba w czarnych spodniach i szarym sweterku. Kuba, krótko mówiąc, rodem z seminarium. No więc poprosiliśmy, by nas posłał. Chwilę później chyba nas posyłał gdzie indziej, bo tuż za nami ustawiła się kolejka do nowego kapelana ETI!

Biedny Kubuś posyłał i posyłał, aż w końcu miał dość i stwierdził, że przecież to nie jego powinność! Za późno jednak, bo oto zbuntowanym kapelanem zajęła się siostra zakonna. Chyba jednak bez większych rezultatów, bo Kuba obecnie zdaje się być bardziej zainteresowany twierdzeniem Kotielnikowa-Shannona niż prawem kanonicznym. Ale jeszcze całe życie przed nim…

Dodawanie komentarzy

XHTML: Możesz używać tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <pre lang="" line="" escaped="">