Feralne kabelki
Wczoraj postanowiłem wreszcie zabrać się za uruchomienie płytki testowej AVT3500 pod Linuksem, aby móc powoli przerabiać kurs AVR GCC z EdW. Nie mogłem znaleźć oryginalnego „programatora”, tj. kabla podłączanego na żywca do LPT, więc skorzystałem z programatora AVT2550/P, zgodnego z STK200. Płytka testowa nie ma typowego dwurzędowego gniazda ISP, znalazłem jednak skleconą kiedyś przejściówkę, więc od razu mogłem wszystko ze sobą połączyć. Problem w tym, że zaprogramowanie uC za pomocą tej przejściówki nigdy mi się nie udało, a próbowałem chyba nawet na Windows z AVRStudio…
Kompilacja za pomocą avr-gcc przebiegła bez większych zgrzytów, jednak komputer w ogóle nie widział AVR-ka. Zarówno uisp, jak i avrdude zgłaszały błędy wyraźnie sugerujące, że są kłopoty z komunikacją. Przez kilka godzin ściągałem i instalowałem jakieś beznadziejne programy, zmieniałem opcje, czytałem fora, mierzyłem napięcia… W końcu wymieniłem nawet scalaka, bo miałem kilka w zapasie (wbił się w podstawkę tak, że chyba już go nigdy nie wyjmę – czemu nie dałem precyzyjnej?).
Wraz z upływem czasu coraz głośniej słyszałem: „Czy dobrze zlutowałeś przejściówkę? Czy dobrze…”. W akcie desperacji wyłączyłem komputer, sprawdziłem połączenia i, rzecz jasna, okazało się, że skrosowałem dwa kable, czy to przez pomyłkę, czy też w przebłysku głupoty (były to linie MISO i MOSI). W każdym razie o drugiej w nocy wreszcie ujrzałem
vmario@pingwinek:~$ uisp -dprog=stk200 -dlpt=/dev/parport0
Atmel AVR AT90S2313 is found.
Nigdy nie lekceważ kabelków.

