Nocny Marsz na Orientację

W nocy z soboty na niedzielę wystartowaliśmy z NetManem w XXXIII Nocnym Marszu na Orientację „Manewry SKPT. Była to dla nas pierwsza tego typu impreza.

Mapa z XXXIII NMnO

Wystartowaliśmy o 18:46 z Zespołu Szkół w Kiełpinie. Dostaliśmy po batoniku i mapie oraz otrzymaliśmy kartę do odznaczania punktów kontrolnych. Przed nami była siedemnastokilometrowa trasa, na pokonanie której wyznaczono 320 minut. Zarówno długość trasy, mierzona liniami prostymi, jak i wielce optymistyczny limit czasu (nawet po doliczeniu 100 minut limitu spóźnień) były tylko odległym marzeniem. Na bazę w Zespole Szkół Technicznych w Kartuzach dotarliśmy bowiem o 2:55 (czasu zimowego). Po odliczeniu 35 minut przerwy, zrealizowanej przy wspólnym ognisku w połowie trasy, otrzymujemy zatem 7 godzin i 34 minuty marszu, mierzącego grubo ponad 20 km.

Nie mam jednak zamiaru narzekać, wręcz przeciwnie – jestem w pełni zadowolony z tej wyprawy. Możliwość obcowania z lasem, łażenie po błocie, wspinanie się po bagnistych stokach i walka z własną fizyczną słabością to jeden z najlepszych sposobów na odpoczynek od nauki i komputera.

Zresztą możemy pochwalić się zdobyciem 13. miejsca wśród 33 zespołów, startujących na naszej trasie, co niewątpliwie motywuje nas do kolejnego startu za rok. A było kilka błędów, które możemy poprawić. Przede wszystkim wiemy, już, jak łatwo nabawić się punktów karnych, szukając lampionów – w pewnym momencie zaczyna bardziej opłacać się dostać karniaki za brak checkpointów niż za spóźnienie. Poza tym nauczyłem się kilku rzeczy o wędrowaniu nocą po lesie:

  • od dużej ciężkiej latarki lepsza jest mała latarka diodowa, choćby jak moja Gerber Infinity Ultra, z którą pokonałem cały marsz (duża latarka oślepia i jest ciężka);
  • od zwykłej małej diodowej latarki lepsza jest mała diodowa czołówka…;
  • …, bo ta moja pierońska superodporna latarka w metalowej obudowie dezorientuje kompas!;
  • zapasowe skarpetki to świetna sprawa;
  • jeżeli zapewnione jest ognisko z herbatą, to o tej porze roku wystarczy 0,5 l wody i kubek termiczny – termos to zbędny ciężar;
  • warto wziąć rękawiczki (choć tym razem nie zmarzłem bez nich), ale cienkie, by można było operować latarką czy kompasem;
  • czas jest cenny, a stoper to niezły wynalazek;
  • człowiek na adrenalinie jest ekonomiczny: trzy kanapki i dwa batony wystarczą;
  • im mocniej zawiązesz buty, tym trudniej będzie je zostawić w błocie;
  • bandaż może się przydać choćby dla ochrony przed obtarciem stóp.

Podsumowując, zachęcam do udziału w marszach na orientację, szczególnie nocnych! Michałowi zaś dziękuję za wspólne pokonanie trasy, świetną nawigację i cierpliwość pod koniec, gdy byłem już wrakiem ;)

Komentarzy: 1 do „Nocny Marsz na Orientację“

  1. Dziwny świat » Nocne manewry, czyli bieg na orientacje komentuje:

    [...] do lektury wpisu u vmario, zatytułowanego: Nocny Marsz na Orientację dotyczącego tego samego wydarzenia. Części danych jest tam więcej, innych mniej, a jeszcze inne [...]

Dodawanie komentarzy

XHTML: Możesz używać tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <pre lang="" line="" escaped="">