Złapałem oddech

Dlaczego to przychodzi tak niespodziewanie i tak trudno to zatrzymać? Chwilę, gdy świat, ten najbliższy Ciebie, staje w miejscu; zupełnie, jakbyś nagle znalazł się nieruchomy w osi obrotu – wszystko dokoła wiruje, ale Ty trwasz, jak drzewo, które już nie pnie się do góry, ale chyli się powoli do Matki-Ziemi. Zdaje się, że jesteś na wyciągnięcie ręki od Boga i na wyciągnięcie ręki od samego siebie, ale wiesz, że w rzeczywistości zaraz uczynisz krok, który znów wrzuci Cię w cały ten kołowrót. Zupełnie, jakbyś przez pomyłkę zapatrzył się w dzieło stworzenia. Nie wiesz, jak, nie wiesz, dlaczego, ale wiesz, że to ma jednak jakiś cel.

Wracasz już, jeszcze oglądasz się za siebie, ale tam, jak wszędzie, tylko ten świat, który zdążyłeś znienawidzić. I znów pędzisz, z zaciśniętymi zębami i zaciśniętymi pięściami. Ale spróbuj, rozewrzyj dłoń, a znajdziesz tę chwilę. Ona była darem, nie przekleństwem. Nieś ją ze sobą, jak ona przez chwilę niosła Ciebie. Daj ją innym, na tyle, na ile będziesz potrafił. Aż zniknie, jak zapach kwiatu, który blednie, na krótko przesycając sobą każdą cząstkę powietrza. Ale przecież Twoja pamięć już się go nauczyła…

(Wpis inspirowany. Dzięki, Martiszka.)

Komentarzy: 1 do „Złapałem oddech“

  1. martiszka komentuje:

    Strasznie się cieszę, że się troszkę do tego przyczyniłam. Zasługujesz na szczęscie, więc się dzielę z Tobą moim małym szczęściątkiem*

Dodawanie komentarzy

XHTML: Możesz używać tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <pre lang="" line="" escaped="">