Moja droga do Debiana
W piątek zacząłem przeinstalowywanie systemu. Porzuciłem starą i sprawiającą mi ostatnio sporo kłopotów Fedorę Core 4 na rzecz testowego Debiana Etch. Przed przystąpieniem do instalacji zarchiwizowałem wszystko co najważniejsze, to jest prawie całą partycję domową, pliki konfiguracyjne z /etc i kilka innych rzeczy. Potarowałem to i wypaliłem 4 DVD. Od wieków nie robiłem archiwizacji, więc płytek nie żałowałem. Dodatkowo pliki konfiguracyjne z /home/vmario (czyli wszystko, co się zaczyna od kropki, włącznie z katalogami) i /etc wrzuciłem na partycję domową (która miała pozostać nienaruszona) za pomocą składni:
# cp -a /etc /home/vmario/Archiwum/konfiguracyjne/
co zapewniło mi dostatecznie „solidne” kopiowanie (tj. z zachowaniem uprawnień). Dzięki temu po zainstalowaniu nowego systemu mogę szybko podmieniać ustawienia na te zachowane z Fedory, kopiując z powrotem w odpowiednie miejsca. Teoretycznie mogłem spróbować zostawić wszystkie konfiguracje w katalogu domowym, ale obawiałem się konfliktów wynikających z różnych wersji programów. Poza tym w ten sposób bezmyślnie zachowałbym też te ustawienia, które być może zamulały mi Fedorę. A tak mam wybór.
Instalacja Debiana to pestka. Praktycznie zero konfiguracji. Bardzo przyjazny moduł partycjonowania. Później restart… i niespodzianka! X-y się nie podnoszą! Po kilkukrotnej próbie zmieniania nielicznych opcji w instalatorze byłem załamany. W końcu postanowiłem sprawdzić, czy dam radę zainstalować SUSE. Sięgnąłem po DVD leżące od dawna na półce, odpaliłem i… znowu zonk! Oto instalator informuje mnie, że instaluję system 32-bitowy na 64-bitowej architekturze. A ja od roku byłem przekonany, że mój Sempron jest 32-bitowy… Wstyd…!
Pobrałem więc instalator 64-bitowego Debiana i zainstalowałem go z Sieci, bo powtórne ściąganie 3 DVD nieszczególnie mi się widziało. Oczywiście, X-y wciąż nie działały, ale uparcie szukałem, kombinowałem i po kilku godzinach grafika ruszyła. Zamieniłem ustawienia sterownika w xorg.conf z:
Driver "ati"
na:
Driver "vesa"
Niestety, vesa powitała mnie 60Hz-owym odświeżaniem. Po godzinie wgapiania się w ekran migoczący niczym stroboskop, miałem dość. Próbowałem zainstalować oryginalne sterowniki od ATI, ale wszelkie sposoby zawodziły. W końcu ktoś na jakimś forum podał mi linka do BinaryDriverHowto/ATI, stwierdzając, że dla Ubuntu/Edgy i Debian/Etch sprawa wygląda bardzo podobnie. Poszperałem jeszcze po forach anglojęzycznych i okazało się, że owszem, systemy są bardzo podobne, z tym, że skrypty sterownika zawierają błąd tylko w wersji debianowej. Zmeniłem więc polecenie budowania pakietów z:
# sh ./ati-driver-installer-8.31.5-x86.x86_64.run --buildpkg Debian/etch
na:
# sh ./ati-driver-installer-8.31.5-x86.x86_64.run --buildpkg Ubuntu/edgy
i dalej poszedłem, jak każą. Udało się! Wreszcie mam wsparcie dla 3D – na Fedorze nie udało mi się tego dokonać.
Kolejnym poważnym problemem, na jaki napotkałem była niechęć Firefoksa 2.0 do uruchomienia się na moim świeżutkim 64-bitowym Debianie. Nie jestem pewien, ale chyba dopiero zainstalowanie pakietu ia32-libs rozwiązało problem.
Teraz będę coś musiał zrobić z czcionkami, a raczej ich brakiem. Takiego brzydkiego sans-serifa dostałem wraz z systemem, że żal patrzeć. Monospace niezły, ale zbyt wymyślny – dobry pod konsolę, ale nie do edytorów. Niemniej to już szczegóły, póki co system chodzi, aptitude pozwala wygodnie korzystać z bogactwa debianowych repo i można w miarę spokojnie pracować.

wtorek, 12 grudnia 2006 @ 10:00
A dlaczego nie ubuntu? Na workstację jest dużo lepsze od debiana – więcej pakietów i nowsze. Polecam wersję feisty, bo nie jest zamrożona i to do niej wpadają świeżynki. Czasem przez to coś nie działa, ale taki jest urok bycia szczurem doświadczalnym.
Sam zmigrowałem z debiana (unstable) – początkowo było to tylko kilka podpiętych repozytoriów, a teraz mam już 100% ubuntu. Stabilność bez zmian.
wtorek, 12 grudnia 2006 @ 21:32
@HryneK: heh. niby skąd Ubuntu ma mieć więcej pakietów? wiadomo, że najwięcej oficjalnych pakietów ma Debian (Etch jest teraz na dwóch DVD samych binarek).
nowsze wersje może być ale nie wszystkie pakiety, bo duża ich część (jeśli nie większość) jest żywcem brana z Debian unstable.
co do czcionek, to całkiem ładnie wyglądają MS-owe (pakiet msttcorefonts), jeżeli oczywiście nie przeszkadza, że non-free.
witam w wśród użytkowników Debiana :)
środa, 13 grudnia 2006 @ 1:52
@HryneK: Znowu ktoś mnie namawia na Ubuntu :-) Może kiedyś ulegnę (choć mam niemiłe doświadczenia z Ubuntu), ale to najwyżej w dalekiej przyszłości. Póki Debian działa, nie będę go ruszał. Zresztą Debian to jednak legenda i tradycja, warto się bliżej z nim poznać. Wiem, Ubuntu jest bardzo zbliżone, ale na Debianie chyba można się zdecydowanie więcej dowiedzieć o funkcjonowaniu systemu.
@re_set: Jak pisałem, Etch, który pobrałem, zajął trzy DVD, ale mniejsza o mnogość pakietów, i tak jest ich znacznie więcej niż w Fedorze. Co do czcionek – chciałbym znaleźć coś free. Potrzebuję tylko szeryfowej, bezszeryfowej i monotypicznej. Chyba na coś ładnego w końcu trafię.
środa, 13 grudnia 2006 @ 12:24
@re_set: może i faktycznie nie ma ich więcej (nie szukałem dokładnej informacji), ale widocznie są dobrane bardziej „dla ludzi”, bo pod debianem czasem musiałem coś kompilować, gdyż nie było danego pakietu w repozytorium, a w Ubuntu zdarza mi się to dużo rzadziej.
Tak poza tym, teraz chyba debian czerpie z ubuntu…