Ukradli mi rower spod ETI
Tak. Przywiozłem sobie pociągiem rower z domu. Najpierw samochodem, w rynience na relingach, później 4,50PLN na PKP; przewóz bez problemów, elegancko. Przejechałem się raz na zajęcia. Drugi raz wyskoczyłem na PG, coby zoptymalizować trasę (a sporo jest możliwości dojazdu, włącznie ze skrótami, gdzie rower trzeba tachać po schodach). Dziś byłem nim trzeci raz. I ostatni zarazem. Zajęcia skończyłem o 19:00. Wychodzę przez boczne wejście ETI, które teraz pełni rolę głównego, bo duże jest w remoncie, patrzę, a tu pusto! Rower był przypięty linką do barierki przy schodach. Barierka cała, ale po moim Authorze ani śladu. Obeszliśmy z Marcinem ETI, zapytałem się na portierni, czy nikt nic nie widział, ale nici z tego. Załam, totalny załam. Czemu nie kupiłem ulocka, tylko badziewną linkę (hmmm… nie takąż znowu badziewną, ale jednak zdecydowanie za słabą)? Czemu nie zapytałem się pani szatniarki, czy nie można gdzieś mojego pojazdu przechować (do kanciapy na rowery jeszcze sobie nie zdążyłem wejściówki załatwić)? Może dlatego, że nie spodziewałem się złodzieja w takim miejscu. Może dlatego, że zaufałem kilku stalowym żyłkom. Nieważne. Teraz pozostaje mi tylko podjąć kilka prostych działań, jak danie posta na forum naszego wydziału.
Oczywiście, gdyby ktokolwiek coś widział, obczaił podobny rower na Allegro albo potrafił pomóc w jakiś inny sposób, niech pisze komenta pod postem albo na maila: vmario na serwerze interia.pl. Będę bardzo wdzięczny.


poniedziałek, 16 października 2006 @ 23:30
Od dziś będę zwracał baczna uwagę na rowerki. Jak ktoś będzie jechał na podobnym to go z bara na ziemię i pytam się o szczegóły. Co skąd i jak. I najlepiej niech rachunek pokaże.