Najlepszy playback na świecie
Mam nowe idolki – Pomme i Kelly. Co ma wspólnego vmario z dwiema nastolatkami? Czyżby promowały Web2.0, lansowały się przez pisanie semantycznego kodu, a może rozstrzygnęły ostatecznie wieloletni spór – layout na divach czy tabelach? Nie, one po prostu są rewelacyjne. Najlepszy playback na świecie.
Skoro już jesteśmy w temacie piosenki, sztuki i odchamiania się poprzez muzykę, napomknę o celebrowanym wczoraj przeze mnie i znajomą Panią Całkę konkursie Eurowizji. Oficjalnie jest to kicz i ja tego nie oglądałem, ale skoro już to widziałem, to przedstawiam moich faworytów: fiński zespół Lordi z „Hardrock Hallelujah“ i litewski LT United z „We Are The Winners“. Na pierwszy rzut oka mutanty to totalna chała a krawaciarze też niczego sobą nie reprezentują, ale pamiętajmy o konwencji tego konkursu! A konwencją Eurowizji jest właśnie kicz. Tym samym kapela metalowa przebrana za potwory rodem z tandetnego horroru, jak też faceci śpiewający o tym, że są zwycięzcami tego całego konkursu, to zwykła parodia, która naprawdę mnie bawi. Wolę, by wygrali Finowie lub Litwini niż Silvíe Nótt z „Condolentions“, o przepraszam, „Congratulations“. Że obecnie piosenkarka musi się przed występem rozebrać zamiast ubrać, zdążyłem się przyzwyczaić (nie: zaaprobować). Muszę nawet przyznać, że czasem jest na co popatrzeć, jednak przy tym show należało raczej zadbać, by zasiąść przed telewizorem na czczo. To była kompletna porażka.
A zatem: „Vote for the winners!“.
Jeżeli kogoś nie interesuje Eurowizja, niech zapozna się z genialnymi reklamami niemieckiej giełdy pracy, które znalazłem u RAFiego i na Workdrone. Doskonały przykład na to, że nie potrzeba roznegliżowanej butelki, by coś zareklamować.

niedziela, 21 maja 2006 @ 11:25
No i wygrali Finowie, trzeba być potworem by wygrać Eurowizję :P Właśnie zauważyłam podpis pod „Zalecaną przeglądarką”: „Blog najlepiej wygląda na komputerze autora.” :P
niedziela, 21 maja 2006 @ 11:38
He he – Polacy bardzo intensywnie głosowali na Finów (maksymalna ilość punktów), co wyraźnie świadczy o naszym poczuciu humoru, ewentualnie o takim a nie innym guście muzycznym, choć sądzę, że większość SMS-owała dla zgrywy.