Linuksowe wirusy i superkomputer na olej
Koło, koło i po kole, jak mawiali nasi dziadowie. Można wreszcie wrócić do bardziej konstruktywnych zajęć niż ślęczenie nad podręcznikiem do anala i udawaniem, że się człowiek uczy. Czas więc na newsy. Trzeba trochę pokomentować, co się w świecie komputerów dzieje.
Zacznę od tematu, który w pewnych kręgach z pewnością wzbudzi niemałe kontrowersje (i kolejne durne flame wars, jak w komentach na stronce zapodanej przez NetMana). Otóż powstała (pierwsza?) wieloplatformowa namiastka wirusa – Virus.Linux.Bi.a/Virus.Win32.Bi.a, wyśledzona przez pracowników Kaspersky Lab. Assemblerowy ustrój infekuje uniksowe ELF-y i windowsowskie 32-bitowe egzeki (konkretnie format PE). Infekcja polega na doklejeniu się do plików w bieżącym katalogu. Jak straszą nas newsy, jest to początek wieloplatformowych wirusów. Co na to vmario? vmario na to stoicko: „A może budyń?“.
Bujdą są historie o niewieszającym się Linuchu. Co bardziej konserwatywni użytkownicy zaraz podniosą wrzawę: „Oszczerstwo! Linux to jądro, ono się nie wiesza! Wieszają się aplikacje!“. Tia… OK, powiem poprawnie i konkretnie – korzystam z systemu operacyjnego GNU/Linux i aplikacje, które go tworzą potrafią strzelić zdrową zawiechę, taką że pozostaje tylko wcisnąć pewien mały przycisk na obudowie… Podobnie bujdą stanie się zapewne za x lat stwierdzenie, jakoby nie było groźnych wirusów na ten OS. Jednak nigdy nikomu nie obiecywałem, że Linux jest doskonały. Ja tylko utrzymuję, że jest najlepszy. A co do wirusów – jak przyjdzie potrzeba, zainstaluję sobie jakiś skaner. Póki co, cieszę się wolnością, nieograniczaną przez psychopatycznych koderów. EOT
Tajemnicza organizacja Alameda County Computer Resource Center (ACCRC) (czyżby to oni byli odpowiedzialni za to, że dziś w bufecie na OIO nie było chałki?) postanowiła sobie tanim kosztem zbudować superkomputer. Przepis jest prosty:
-
Weź mnóstwo starych kompów klasy Pentium II z 128MB RAM-u.
-
Weź duuużo kabli, żeby to wszystko połączyć.
-
Podłącz generator prądu zasilany olejem jadalnym.
-
Zainstaluj Linuksa.
-
Zaproś rodzinę i znajomych. Bawcie się dobrze! Policzcie sobie pi z dokładnością do miliarda miejsc po przecinku albo wyrażenie typu 100000!.
Z tym 100000! to nie przez przypadek. Ostatnio żeśmy z NetManem zrobili mały versus: netmanowy kalkulator z Windowsa kontra vmariowy kalkulator z KDE. Mój był szybszy (i nie tłumacz się, Michał, że Twój tracił czas na wyświetlanie komunikatów o żmudnych obliczeniach) i dokładniejszy. Najzabawniejsza była ta dokładność, bo wynik wklejony do schowka udało mi się przenieść tylko do Emacsa, KWrite mi się zawieszał, a gedit w ogóle nie reagował. Oczywiście efekt pojedynku możecie inrerpretować wedle uznania, np. że któryś z kalkulatorów oszukuje i robi wielkie randomize, albo że u mnie wiatraczek szybciej się kręci. Dla mnie to bez różnicy, bo jednego jestem pewien – ludzie, jak ja nie cierpię kół z anala!

poniedziałek, 10 kwietnia 2006 @ 23:29
100000! poszło…. ale liczenie 1000000! (1 i 6 zer) inaczej milion silnia. było chyba przesadą.. ale i na to sie porwaliśmy. Co do kalkulatora to twoje wyniki chyba rzeczywiscie pojawiały sie wcześniej, ale jeżeli mój zatrzymywał obliczneia na czas wyświetlania komunikatu to sporo na tym traciłem. Statystycznie (parametry komputera) to nie masz ze mną szans, ale system operacyjny, użyty kalkulator i sposób liczenia decydują o wszystkim… – Musimy wymyślić jakiś nowy i obiektywny test :D