Ponad pół tygodnia bez…
Przez ostatnie dni moje życie wyglądało inaczej. Owszem, przeprowadzka sama w sobie jest przeżyciem, które zapewnia nadmiar emocji, ale tu chodzi o coś więcej. Mimo całego zamieszania, świat był jakiś inny, lepszy… Hmmm… pełniejszy? Tak, właśnie pełniejszy, bogatszy w realne, namacalne doświadczenia, wcale nie związane tylko z przenoszeniem mebli. Przeżywałem wszystko z podziwem i z szacunkiem, a jednak także z wewnętrznym spokojem. Mój rytm dnia stawał się racjonalny; kładłem się spać dziś, budziłem się jutro. Było mi z tym dobrze.
Ale dziś wszystko zdaje się powracać do poprzedniego stanu. Znów czekają mnie nieprzespane noce i pełne nienawiści spojrzenia rzucane na bezlitosny budzik. Znów moje myśli będą zaprzątać problemy: Czy dziś nie padnie? Czy jutro będzie działać? Jak z rachunkami? Jak z dzieleniem? Tylko żeby nie było problemów ze sprzętem!… Kurcze, po prostu znów mam łącze internetowe.

piątek, 17 marca 2006 @ 22:01
Net tak kochany jest również znienawidzony… to błogosławieństwo i przkeleństwo…. dar i kara…. tyle sprzeczności.. a jednak coraz częściej i dłużej z niego korzystamy… :P
piątek, 17 marca 2006 @ 22:57
>>>>>
piątek, 17 marca 2006 @ 23:01
A to co? Przewrócona choinka? Znowu jakaś trąba powietrzna w rodzinnych stronach?
sobota, 25 marca 2006 @ 10:37
szczerze mowiac nie pamietam co miało to oznaczac hehe?